Blog
Europa Wolnych Ojczyzn - Partia Polska
Europa Wolnych Ojczyzn
Europa Wolnych Ojczyzn Walczymy o Wolną Europę i Polskę w Unii Europejskiej http://www.ewopp.pl
0 obserwujących 83 notki 14786 odsłon
Europa Wolnych Ojczyzn, 20 lutego 2010 r.

„Konserwatyzm” – kontrabanda w polskiej prawicy

Jeszcze trochę, a będzie wstyd o sobie mówić, że jest się konserwatystą - bez cytowania definicji, tłumaczenia co też ten termin naprawdę znaczy, a dalej odcinania się od wybryków rozmaitych wariatów.

Miałem już okazję słyszeć tego typu wyjaśnienia od profesora,  który zaproszony niegdyś na kongres konserwatywny na początku swej wypowiedzi zastrzegł, że nie uważa siebie za „konserwatystę”, chyba że miałby na myśli pozytywny stosunek do potrzeby zachowania tradycyjnych wartości.  Czyli jednak zauważył, że za terminem tym kryje się jakiś „obciach”.

Warto zatem zadać sobie w końcu pytanie:

dlaczego tak właśnie się dzieje i co za tym stoi?

Galopująca degradacja i dezintegracja środowisk potencjalnie mogących na progu III RP stworzyć prawdziwą opcję prawicową nie przebiegała w sposób całkowicie naturalny. Autentyczna była tu jedynie ignorancja polityczna poddanych procesowi mieszania pojęć, skłócania osób i rozpraszania sił.

Stosunkowo powszechna zgoda Polaków na demontaż sowieckiego systemu, gwałtowny wybuch przedsiębiorczości, a także zahartowany w bojach  (bardziej, lub mniej ludowy) katolicyzm stanowić mogły niemały problem polityczny w zagospodarowaniu przestrzeni, która powstała po rozbiórce peerelowskich konstrukcji.

Nie po to jednak uzyskano zgodę na systemową „transformację” i dalej ustaloną „konwergencję”, by dać się ponieść sile, która zyskując środki ekonomiczne oraz polityczne mogłaby wymusić racjonalizację państwa w kierunku - uproszczenia prawa, obniżki przymusowych danin, likwidacji pasożytującej biurokracji, wzrostu konkurencyjności firm, czy wreszcie wszechstronnego zabezpieczenia narodowej substancji. Wszystkie siły skierowano więc przeciwko tworzącej się spontanicznie klasie średniej i rodzącej się świadomości prawicy.

Niezwykle groźne dla zaplanowanych procesów zjawiska wynikające

z polskiego przywiązania do tradycyjnych wartości - etos narodowy, spontaniczna religijność, zachowane w zasadzie normalne życie rodzinne, a wreszcie ciąg na dorobienie się czegoś w działaniu na własną rękę – trzeba było poddać wieloetapowym, perfidnym zabiegom, by w rezultacie zohydzić i wyhamować.

To co w sferze społeczno – gospodarczej głównie można przypisać działaniom firmowanym przez transformacyjnych guru Leszka Balcerowicza i Jacka Kuronia, w politycznym tyglu pierwszych lat wolności objęte zostało równie skuteczną i porządkującą opieką „selekcjonerów”.

Uruchomiono przy tym oryginalny mechanizm „zmydlania” napływających chętnych do zajmowania się własnym państwem, zamykając wreszcie pseudo- demokratyczny system ustawami o ordynacji wyborczej i finansowaniu partii politycznych.

Odbierając ludziom optymizm, uderzono w odradzający się po okresie zniewolenia naród w sposób perfidny i niebywale precyzyjny.

Po dwudziestu latach większość aktywnych gospodarczo straciła pierwotny impet, zaś chętnych do „politykowania” skutecznie zniechęcono lub ogłupiono.

Nie mogło być zresztą inaczej, jeśli do sejmu z ramienia „narodowych” partii wchodzili dewianci, dewoci i pomyleńcy, wybierani często przez wprowadzanych w błąd patriotów – poczciwych, lecz nieświadomych.

Z czasem dopełnił się los dwóch partyjnych „przystawek”, zbudowanych w dużej mierze z sierot po PRL-u, które coraz bardziej celowały w czerwonym populizmie, a z czasem ujawniły także swą preferencję geopolityczną.

Szkodzący de facto Kościołowi dewoci  mieszali się w nich ze zwyczajnymi b. komunistami rodem z niedawnej „wiodącej siły narodu” – prosowieckiej PZPR.

Nie zmienia to faktu, że polityczna papka jaką podają dziś wypaleni i uwikłani służy jedynie dalszemu zniechęcaniu ludzi do zajmowania się sprawami publicznymi. Wisienki na tym cuchnącym torcie stanowią więc sex – afery i spec- komisje, wieńcząc dziś wszechobecny moralny brud, korupcję, nepotyzm i finansowy przekręt. W tej sytuacji nikt już nie wątpi, że tam „na górze” jest „be” i że należy pozostawić ją dzielnym „politykom – profesjonalistom”.

Pozostali na „prawicowym” placu boju robią często za „pożytecznych idiotów”, lub wręcz pracują na zlecenie konkurencji. Zastanówmy się co było przyczyną dla której obecnie za „liberałami”, ”konserwatystami”, czy „narodowcami” na równi padają obelżywe słowa, zaś w społeczeństwie niezmiennym uznaniem cieszą się „prawicowe” partie spłodzone tak, czy inaczej pod „okrągłym stołem”?

Nie wnikając w szczegóły prawdziwy konserwatyzm wyrósł z radykalnie negatywnego stosunku do ideologii Oświecenia, pozostając przy krytycznej ocenie cech natury ludzkiej, naturalnej (wręcz organicznej) wizji społeczeństwa oraz zdrowej koncepcji ustroju gospodarczego opartego na prywatnej własności i zasadzie konkurencji realizowanej przez rynek.

Konserwatysta jest zatem pragmatyczny i zdroworozsądkowy, a w ścisłym przestrzeganiu prawa własności dostrzega nie tylko możliwość zabezpieczania wolności indywidualnej czy narodowej, ale też warunek odejścia od biedy, a dalej wzrostu zamożności ogółu.

Skomentuj Obserwuj notkę Napisz notkę Zgłoś nadużycie

Tematy w dziale